
28 stycznia 2006. Port we Władysławowie 11:40 - 13:15. Mglisto i mokro, ale radośnie i walecznie.
Temperatura rozpieszczała, po kilku dniach siarczystej kosty przyszło ocieplenie (temperatura w okolicach
0 w południe). W porcie łącznie 3 ekipy dwuosobowe uzbrojone w szkła przybliżające.
Poniżej zdjęcia ekipy Zientkowej (Gosi & Piotrka).

Port we Władysławowie - pogoda jak w załączeniu - widoczność kiepska do średnio kiepskiej

Przywitały nas nurogęsi w ilości idącej w setki - głównie za "ostrogami" portu

...tu wiecej, pomieszane ze szlacharami i nielicznymi bielaczkami

w samym porcie dominowały jednak mewy...srebrzak, sporo siodłatej, nieliczne
śmieszki i pospolite oraz pojedyncze białogłowe

...pierwsze zwiastuny wiosny - śmieszka w godówce

ale najfajniejsze z mew były marinusy i te tym razem bedą poniżej na fotografiach... 4roczna siodłata i 3roczny srebrzak

...dorosły siodłacz z trzeciorocznym srebrzakiem

...trzylatek siodłatej nieco bardziej zaawansowany

..młody srebrzak (drugoroczny) i młody (?) siodlacz

..i trzylatek (3cy) - rok starszy niż poprzednik wyżej

...trzylatek późniejszy nieco

..młodszy (drugoroczny ) siodłacz

..i trzylatek w jeszcze póżniejszym stadium pierzenia

..i taka lekko nietypowa (ta po lewej) srebrzysta z jasnym płaszczem - obok "normalna" w tym samym wieku

...i nieco bliżej ta sama 3cy

ale najciekawiej było za falochronem...

...masowo obsiadła wodę lodówka z nielicznym edredonem i łyskami

...dumnie pomykały samce...

...uganiając sie za samicami...

..ale pośród nich pływał jeden odmieniec

jakiś taki nisko skanalizowany - generalnie walił w oczy innością od razu

...młody samiec birginiaka, oj trzeba było się naskakać po oblodzonych głazach...

...żeby sie na niego napatrzeć - no ale sie udało - warto było - fajoska ptica - i to wszystko:)